i tak nigdy tego nie zrozumiesz ...


środa, 5 października 2011

Shopping

Jaki ten tydzień jest dziwny, moje wahania nastrojów już przechodzą ludzkie pojęcie. W poniedziałek wykrzykiwałam już, że nie chcę żyć, że mam dosyć...Potem było wesoło, potem sentymentalnie, potem zaczęłam za wszystkimi tęsknić, potem zachciałam się zakochać aż w końcu pomyślałam, że chyba jestem zakochana i to w panu X. co nie jest najlepszą informacją... dziś już sama nie wiem co jest ze mną. Wiem jedno, jestem zmęczona i nie chce mi się za bardzo tego roztrząsać. Całe wczorajsze i dzisiejsze popołudnie spędziłam na poszukiwaniu butów, czarnych na platformie ... i kurde jak jest coś co mi się spodoba to nie ma mojego rozmiaru, no wkurzyć się można. Czy 37 i 38 to aż tak popularny numer?! A musiałam je kupić bo potrzebowałam je na jutrzejszy koncert, w innym wypadku zaczekałabym na nie jeszcze trochę. Dziś na szczęście znalazłam w miarę wygodne buty, jeśli takie buty mogą w ogóle być wygodne założę je na pewno na jutrzejszy koncert i na półmetek, nie były drogie i nawet jakoś specjalnie nie są to moje wymarzone buty, więc jak się rozlecą to nie będzie mi ich szkoda. Kupiłam przy okazji spódniczkę, buty na zimę i leginsy z ...yy rowkami?! :)



Zdjęcie z kamerki po prostu rządzą! Nie wiem kiedy dorobię się nowego aparatu... :<
Jakość pozostawia wiele do życzenia.

Bilans:
ś1: grahamka 80kcal + masło 40kcal + ser 80kcal
ś2: 3 wafle ryżowe 60kcal + jogobella 90kcal
ś3: grahamka 80kcal + czekolada 150kcal + wafelki 150kcal
o: rosół z makaronem 200kcal
k: drożdżówka ok 300kcal (-.-' wiem)

3 śniadania ze względu na obiad jedzony o 18.00

1 komentarz: