i tak nigdy tego nie zrozumiesz ...


niedziela, 16 października 2011

Someone like You

Długi weekend pod wieloma względami był bardzo udany. Czwartkowa noc mega pozytywna, wytańczyłam się i spędziłam bardzo miło czas z M. mogłam go lepiej poznać, dowiedziałam się co tam w nim siedzi. Mahaa! W piątek gdy już odespałam czwartkową imprezę byłam u babci, i tak cholernie się cieszę że to zrobiłam, że ją widziałam, że zdążyłam się pożegnać... Na drugi dzień, wczoraj rano moja babcia zmarła...
Na początku przyjęłam to bardzo spokojnie, można powiedzieć, że byłam na to przygotowana o ile można się przygotować na śmierć tak bliskiej osoby, dopiero wieczorem gdy ją zobaczyłam wszystko we mnie pękło... Tyle na ten temat.
Popołudnie z M., czekolada, rozmowa, spacer... Cudownie, humor powrócił...

skejpowe zdjęcie autorstwa pana. B. "cyklop"
dziękuję za pogaduchy :*

Muszę wybrać się na zakupy, zaopatrzyć się w czapkę, rękawiczki i wymyśliłam sobie zakup szalika komina, takiego najlepiej na 2 przewiązania... Myślę nad kolorem, coś jasnego by się przydało. Trzeba by się wybrać do Scc bo zima idzie...  Najgorsza pora roku. Ja jestem bardziej ciepołolubna i najchętniej całą zimę spędziłabym we własnym łóżku. 
Do moich urodzin pozostało 121 dni! 

Wczoraj zawaliłam wszystko co można było zawalić. 
Za dużo alkoholu, słodyczy, za dużo uczuć i wszystkiego na raz. 
Dziś obiecuję poprawę.
Moja motywacja na dziś...











Bilans (w zaokrągleniu):
ś: sok 170kcal
o: ziemniaki 150kcal + mięso 200kcal + sos 150kcal + brokuł 60kcal
p: jogobella 90kcal
k: jajecznica 200kcal + ser 90kcal + ketchup i dresing 100kcal

Miłego dnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz