Od paru dni nie śpię po nocach, moje tętno przekracza sto uderzeń na minutę, a każdy kolejny dzień oczekiwania staje się koszmarem. Nigdy nie myślałam że doprowadzę się do takiego stanu, ...bo to tylko moja wina, bo to ja jestem tak bardzo nieodpowiedzialna za siebie i swoje życie. Jutro idę do lekarza, jutro idę do apteki. Nie wytrzymam już ani dnia dłużej... Niepewność mnie zżera. Dawno tak intensywnie się nie modliłam jak dziś w czasie mszy. Już trudno, niech się dzieje, wolę znać nawet najgorszą prawdę. Co do diety, bo to miał być główny temat bloga, a nie moje histerie to przez ten stres jem wszystko co mi wpadnie w ręce. Nawet teraz zajadam się wafelkami w czekoladzie i nie mogę się oderwać. Wszystko przez ten stres. Niech ten koszmar się już skończy...
a za 4 dni ważenie, coś czarno to widzę
+ mogę się pochwalić, że dziś byłam pierwszy raz na wykładach
tak, zaczynam robić prawko. Bójcie się!
:*

musisz znaleźć jakiś sposób na radzenie sobie ze stresem... nie wiem czemu, ale jak to czytam, to mam wrażenie, że wiem, o czym piszesz, chociaż może to być tylko głupi domysł, bo prawie nie rozmawiamy :)
OdpowiedzUsuńtrzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że Twój stres szybko zniknie :*