Godzina 8.00 wejście na wagę po którym nastąpiło wielkie rozczarowanie. Od wczoraj tylko -0,1 kg co przy ilości jedzenia, które w siebie wtykam, (a ostatnio są to bardzo śladowe ilości, w ogóle czuję się tak jakby jedzenie nie było mi już do niczego potrzebne) jest mega demotywujące. Wnioski są takie, że nastąpił dziś dzień X czyli dzień którego każdy odchudzający się człowiek nie lubi. Zatrzymanie wagi i zatrzymanie wody w organizmie. Trzeba to przetrwać. Przez ten rok przez który zaczęłam o siebie dbać nauczyłam się już, że w taki dzień nie można zaprzepaścić pracy którą już się włożyło w utratę kilogramów i trzeba dalej ciężko pracować. Wiem też, że po takim kryzysie następuje szybki skok i waga potrafi spać nawet o 1 kg w ciągu 1 dnia. Tak więc nie będę przedłużać tego wywodu na temat gorszych dni tylko idę na schody. Miłego dnia!
+ dziś na obiad ma być zapiekanka = wyzwanie dla mojej silnej woli.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz