Co do diety to od tygodnia jem normalnie, jeśli można tak powiedzieć. Wrzucam w siebie wszystko co jest pod ręką. Nie wchodzę na wagę, ale jest gdzieś ok + 2kg. Spokojnie, od poniedziałku zaczynam dalej. Wakacje coraz bliżej. Szorty, czerwona marynarka i plecione koturny czekają. Kochane lato przybywaj!
Kurde. Nie wytrzymam do poniedziałku, jem bo mi smakuje, płaczę bo jestem gruba i jem i znów marudzę ciągle się zajadając. Tak lubię pączki, mogłabym mieć takie cycki, niestety jestem tylko dumną posiadaczką takiego brzucha. Poniedziałku nadchodzę!
Mam najfajniejszego faceta pod słońcem!
ale oprócz tego potrzebuję na dziś wieczór l&mów i malibu które już się kończy [*]
dużo, dużo, dużo
no i odrobinę spokoju.
Chudego motylki ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz