Zaczynam wszystko od początku. Od jutra. Po tym urodzinowym tygodniu podczas którego jadłam wszystko to na co tylko miałam ochotę przytyłam 3 kg! Jest to książkowy efekt jojo. Nigdy mi się to nie zdarzyło no ale 18 ma się tylko raz w życiu. Ostatnio sobie uświadomiłam, że w ferie minął rok odkąd jestem na diecie. I nie żałuję tego roku, były wzloty i upadki, wiele razy kilogramy wracały ale i tak jestem z siebie bardzo dumna i z tych 10 kg których pozbyłam się przez ten rok. Patrząc na zdjęcie, które wisi w przedpokoju wiem, że te wyrzeczenia nie idą na marne. Konkrety... od jutra zaczynam oczywiście dietą oczyszczającą.
I zmieniam zasady!
Po 1: ważę się tylko w czwartki a nie tak jak zwykle obsesyjnie średnio 5 razy dziennie po każdej szklance wody...
Po 2: ćwiczę, stwierdziłam że nawet okrągłe dziewczyny w rozmiarze 38 mogą wyglądać atrakcyjnie gdy mają wyrzeźbione ciało, tak więc popracuję nad swoim wcięciem w talii i mam nadzieję, że do czerwca w końcu zobaczę mały zarys tego czego w mojej chłopięcej budowie nigdy nie było. Szkoda, że cycki nie rosną gdy się ćwiczy... no dobra, wiem, o to tylko można się modlić.
Po 3: myślałam o tym żeby zacząć znów biegać gdy tylko stopnieje śnieg. Nie wiem jak fakt mojego ostatniego, częstego palenia papierosów wpłynie na to bieganie ale myślę, że warto spróbować. Nie wiem jak pogodzę to z korkami z maty, angola, ze śpiewem 2 razy w tygodniu i z prawkiem które zaczynam od marca ale myślę że niedzielne wieczory i środy da się zagospodarować na wizytę na boisku.
Tak więc zaczynamy.
do celu pozostało 10 kg.
Chudego!
+ teraz czekam na moją mizense kristy xxl w kolorze brązowym, w scc nic nie znalazłam a książki do szkoły muszę jednak w czymś nosić codziennie


Powodzenia ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do Mnie
http://cherrylassie.blogspot.com/