Byłam rano u lekarza, antybiotyk biorę do środy. Gardło dalej boli... Potem byłam na mieście w poszukiwaniu różu do policzków, oczywiście niczego nie wybrałam ze względu na swoje niezdecydowanie, tym bardziej że róż ma być na prezent dla mojej przyjaciółki, w sobotę szykuje się impreza, której już cholernie nie mogę się doczekać. Od dawna planujemy tą 17 gdyż budżet jest bardzo ograniczony, nie wiem jak to będzie tym bardziej że na razie wszyscy są chorzy łącznie z K. -solenizantką. Życzę Wam i sobie szybkiego powrotu do zdrowia. Na obiad zamiast mięsa jadłam parówki ... trochę się zdziwiłam, bo nie mają aż tyle kalorii. Wieczorem mam próbę przed piątkowym występem. Jakaś tam pani minister przyjeżdża do starostwa. Nie wiem, w każdym razie na próbie muszę być, śpiewać dziś nie zamierzam. Jak wrócę czeka mnie sterta zeszytów i notatek do przepisania... zapowiada się zabiegane popołudnie i wieczór, dobrze przynajmniej nie będę myśleć o jedzeniu. :)
Bilans:
ś: jogobella 90kcal
o: ziemniaki 200kcal + parówki (2szt. -.-) 180kcal + sos 150kcal
p: ciasto 200kcal + miód do herbaty 50kcal
k: serek wiejski 160kcal

Zdrówka życzę także ;)
OdpowiedzUsuń