Jeśli chodzi o samopoczucie fizyczne boli mnie dalej gardło (2dzień na antybiotyku), jeśli chodzi o samopoczucie psychiczne to jest bardzo dobrze, siedzę w domu mimo soboty, sama... jakoś mi to nie przeszkadza wizja nadchodzącego miesiąca podtrzymuje mnie na duchu. Jest dobrze. Baa, nawet bardzo dobrze. Muzyka, kawa, chill. Idealnie. Nikogo i niczego mi nie potrzeba. No może trochę stęskniłam się za przyjaciółmi i znajomymi. Dziś nawet odwiedzili mnie koledzy, ucieszyłam się mimo tego że wpadli jedynie ze względy na to, że zabrakło im 80gr do fajek...
Dziś powiększyłam swoją kolekcję kokardek o 2 samoróbki:
jak widać mimo ładnej pogody ja siedzę poobwijana jak rolada... i nie powiem żeby mi było jakoś strasznie ciepło. :<
Od rana chodzi za mną ta piosenka:
przypomina mi pewną sytuację, a raczej taniec z pewnym miłym panem :)
poszłabym znowu do yazzu. kurde, potrzebuję imprezy !
Co do diety to dziś chyba jakiś kryzys ... nie będzie bilansu, chyba że wieczorem go dopiszę, ale to kompletna porażka. :)
Pozdrawiam :*





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz