Wróciłam z siłowni. Umyłam choinkę, wyciągnęłam światełka, bombki i wszystko staranie pozawieszałam. Zapaliłam świeczki, wzięłam prysznic, włączyłam komputer. Wszystko jest robione okropnie mechanicznie.
Podczas moich świątecznych 2 minut z P., który całe święta pracuje usłyszałam kilka nieprzyjemnych rzeczy wykrzyczanych z wyrzutem w moją stronę. 10 minut siedziałam w samochodzie próbując się ogarnąć.
...Święta pełną parą.
Może wieczorem gdy przyjadą dziadkowie, poczuję atmosferę świąt. Na razie czuję się fatalnie.
Gorączka i katar dalej dają o sobie znać, na siłowni też dałam sobie niezły wycisk, bo przez 2 dni będzie zamknięta i nie będzie możliwości spalenia tego pysznego sernika, który już piecze się w kuchni.
Życzę wszystkim wesołych świąt.
i jak sobie pomyślę jak to było rok temu to tylko mi się płakać chce a wspomnienia wracają.
Gdzie podziała się miłość?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz